| Święty Szczepan - męczennik Gedeon - sędzia Izraela Ballam - wróżbita Kobiety stojące pod krzyżem |
|
|
|
|
Wszyscy chyba znamy postać świętego Szczepana, o jego męczeństwie mówi nam Słowo Boże czytane w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Święty Szczepan był diakonem we wspólnocie pierwszych chrześcijan w Jerozolimie. Był to czas prześladowań, czas męczenników. Święty Szczepan, napełniony Duchem Świętym, odważnie głosi Dobrą Nowinę, Zmartwychwstanie Jezusa. Ludzie przechodzą ulicami Jerozolimy, jedni słuchają z nadzieją słów Szczepana, inni przechodzą obojętnie, zajęci codziennymi troskami. Są jednak w Jerozolimie ludzie, którzy tej Dobrej Nowiny nie chcą przyjąć, którym to co robi Szczepan przeszkadza. Jednym z tych, którzy stoją na ich czele jest Szweł z Tarsu. Faryzeusz, uczony w piśmie, człowiek, który jest przekonany o słuszności swego postępowania. Ten człowiek ma misję aby być prześladowcą Szczepana. To on stoi na czele ludzi, którzy kamieniują Szczepana. To Szaweł jest tym, który decyduje, to pod jego nogi składają swoje szaty, ci którzy rzucają kamieniami. Św. Szczepan robi wówczas rzecz niesamowitą - on modli się za swoich - oprawców. Jego prześladowcy nie mogą słuchać tego co mówi, zatykają sobie uszy. Bo to jest rzecz, której człowiek nie może zrozumieć; jak można modlić się za kogoś kto Cię morduje. "A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i rzucili się na niego wszyscy razem" (Ap 7, 57). Szczepan patrzy w twarze tych ludzi i oni nie mogą znieść jego spojrzenia. Spojrzenia pełnego miłości do swoich wrogów. Bo to jest spojrzenie Chrystusa. To jest to samo spojrzenie, którym Jezus patrzył na tych, którzy Go krzyżowali. Spojrzenie pełne miłości, pełne przebaczenia. To właśnie jest MIŁOŚĆ w wymiarze krzyża. Pamiętamy słowa Chrystusa, kiedy wzywa byśmy miłowali swoich nieprzyjaciół - kto z nas potrafi te słowa tak wcielić w swoje życie jak święty Szczepan? Zawsze znajdziemy tysiące argumentów by tego czy tamtego człowieka osądzić, by usprawiedliwić nasz brak miłości. To przecież nie jest możliwe, by kogoś kto nas krzywdzi obdarzać miłością. My, ludzie, myślimy po ludzku i sami nie umiemy tak kochać. Ale tam właśnie zaczyna się chrześcijaństwo, gdzie zaczynają się rzeczy niemożliwe. Z tym co możliwe, poradzimy sobie sami. Krew Szczepana została przelana, ale to jest Krew Chrystusa, Krew, która ma moc nas zbawić. Bo misją Chrystusa jest Zbawić świat, zbawić Szawła, zbawić Ciebie i mnie. To jest ta Dobra Nowina, którą głosi Kościół ustami świętego Szczepana Wiemy jakie są losy Szawła, znamy historię z pod Damaszku. Kiedy Szaweł jest zrzucony z konia pyta: "Kim jesteś Panie ?" I otrzymuje odpowiedź: "Ja jestem Chrystus, którego ty prześladujesz". Szaweł o nic już nie musi pytać, on wie, że Kościół, który dotąd prześladował to Chrystus. Odtąd Paweł wie, że męczeńska śmierć Szczepana zaowocowała jego nawróceniem. Dar nawrócenia dany Pawłowi przez Chrystusa jest darem wyproszonym modlitwą umierającego Szczepana. Nawrócenie oznacza przyjęcie Zbawienia danego nam za darmo. Lecz może twoje nawrócenie jest darem wyproszonym poprzez czyjąś modlitwę, poprzez czyjeś cierpienie. Może cierpienie, którego ty stałeś się powodem, ofiarowane Bogu przez tego, którego skrzywdziłeś wyjednało tobie łaskę nawrócenia. A może twoje cierpienie - jeśli ofiarujesz je za twojego prześladowcę - będzie dla niego przepustką do zbawienia. Bo misją Chrystusa jest Zbawić Człowieka, także Ciebie i mnie. I taka jest misja Kościoła. Taka jest misja Chrześcijan - Zbawiać Świat. |
|
|
|
|
Kiedy śpiewamy "Godzinki" do Najświętszej Maryi Panny słyszymy tam słowa: "runo Gedeona". Kim był ów Gedeon, co takiego zrobił, co wreszcie oznacza runo Gedeona ? |
|
|
|
|
Izraelici wędrują przez pustynię do Ziemi obiecanej. Na swej drodze spotykają różne ludy. Jednym z nich są Moabici. Ich król - Balak - gotuje się do walki z Izraelem. Widzi jednak potęgę Izraela i postanawia wezwać człowieka, który ma mu zapewnić zwycięstwo. Tym człowiekiem jest Balaam. Balak posyła swoich posłańców do Balamma aby sprowadzili go na miejsce obozowania Izraela. Tam Balaam ma przekląć naród wybrany. Dla ludów starożytnych błogosławieństwo i przekleństwo miało ogromną moc, wierzono, że jeśli ktoś taki jak Balaam wypowie przekleństwo będzie ono oznaczało klęskę Izraela. Błogosławieństwo wypowiedziane w takiej sytuacji oznaczało zwycięstwo Izraelitów. Bóg pozwala wyruszyć Balaamowi z asystą wysłanników Balaka w kierunku obozowisk izraelskich. Tak rozpoczyna się znany epizod z oślicą Balaama, która napotkawszy przeszkodę, jaką był anioł stojący na drodze, nie chce iść dalej. Na nic nie zdają się razy właściciela, który nie pojmuje tego uporu: oślica kładzie się na ziemi. I ku zaskoczeniu Balaama rozpoczyna z nim rozmowę, usiłując go przekonać, że nie jest panem swojej własnej woli. Wtedy wróżbicie otwierają się oczy: dostrzega anioła Pańskiego z obnażonym mieczem, który jest gotów go zabić, w przypadku gdyby przyczynił się do żądań króla Balaka. Balaam będzie musiał podejść do obozu izraelskiego; nie wypowie jednak przekleństwa, ale tylko to, co skieruje do niego Pan. Słysząc takie polecenie, wróżbita na oślicy rusza w dalszą drogę. Balaam przybywa do Balaka i oznajmia mu: "Będę mówił tylko te słowa, które Bóg włoży w moje usta".(Lb 22,38). Kiedy Balaam złożył stosowne ofiary Bóg wkracza do akcji, wkładając w usta wróżbity "poemat", zaś jego samego czyniąc swoim prorokiem. Bóg jest ze swoim ludem, błogosławi mu. To błogosławieństwo, jest tym samym błogosławieństwem przyrzeczonym Abrahamowi i jego potomstwu, danym światu w Jezusie Chrystusie, który jest "błogosławieństwem" owocem "błogosławionego łona" Maryi. Tego błogosławieństwa udziela nam Bóg poprzez usta kapłana, poprzez usta matek i ojców błogosławiących swoje dzieci. Tego błogosławieństwa Ojciec udziela Tobie i mnie. |
|
|
|
|
Zbliżała się chłodna judejska noc, Jezus umarł. Nikodem pochował Go w wykutym w skale grobie. Apostołowie uciekli, gdzieś się schowali, napełnieni strachem. Piotr nie chciał się przyznać, że Jezusa znał. Wszystko w co wierzyli, wszystko czym żyli zostało pogrzebane w grobie Jezusa. Przywalone ogromnym kamieniem. Oni już nie wierzyli. Myśleli jak wrócić do dawnego życia, do świata. Przy Jezusie pozostały kobiety, przyglądały się, gdzie Go złożono, pomagały owinąć ciało w całun, czuwały przy Nim. Cierpliwe i rozmodlone. "Były tam również niewiasty, które przypatrywały się z daleka, między nimi Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba Mniejszego i Józefa, i Salome. Kiedy przebywał w Galilei, one towarzyszyły Mu i usługiwały. I było wiele innych, które razem z Nim przyszły do Jerozolimy. Ten kupił płótno, zdjął Jezusa [z krzyża], owinął w płótno i złożył w grobie, który wykuty był w skale. Przed wejście do grobu zatoczył kamień. A Maria Magdalena i Maria, matka Józefa, przyglądały się, gdzie Go złożono." (Mk 15, 40 - 41. 46 - 47) Następnego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, zanim jeszcze wzeszło słońce idą do grobu, by namaścić ciało Jezusa. W dniu pogrzebu nie było na to czasu, był to czas przygotowań do święta Paschy. Przez cały ten czas były przy Jezusie, w swoich modlitwach, ich serca były zawsze przy Nim, nawet po śmierci, nawet po przywaleniu grobu wielkim kamieniem. Ale kiedy rankiem, po szabacie, przychodzą na miejsce, gdzie złożona Jezusa do grobu ich oczom ukazuje się grób pusty. Nie było w nim Jezusa. Co czuły w swoich sercach, może doświadczyły tej samej przejmującej samotności co Abraham, może kiedy spotkały w ogrodzie żywego Jezusa, może wtedy tak samo jak Abraham ich serca napełnił nieopisany pokój. Przecież usłyszały słowa "Pokój wam". A Słowo Jezusa ma moc i ten pokój zamieszkał w ich sercach. Teraz pełne pokoju i radości wracają do Apostołów, by im oznajmić, że On żyje, że Zmartwychwstał. Zobaczyły kamień odwalony i pusty grub. Widziały Pana, i tą radosną nowinę niosą swoim braciom. Są pierwszymi, które głoszą Zmartwychwstanie, które głoszą Ewangelię. I tak było od początku, strażnicy głoszą grób - niewiasty głoszą Zmartwychwstanie. One otrzymują spotkanie z Żywym Panem, oni pieniądze. Oni otrzymują misję kłamstwa: "uczniowie wykradli go, gdyśmy spali", one misję przekazania braciom, "Idźcie i powiedźcie Moim braciom, niech idę do Galilei, tam Mnie zobaczą". Od najdawniejszych czasów chrześcijaństwa, Święta Tradycja Kościoła mówi rzecz wspaniałą, mówi że te kobiety przeniosły w swoich sercach Wiarę. Ocaliły wiarę w ten czas nocy, czas panowania demona i zła. Przeniosły wiarę aż do poranka Zmartwychwstania, kiedy nawet Apostołowie już nie wierzyli, kiedy ciężki kamień przygniatał ich sera, już nikt nie wierzył. Nie wiem kim jesteś, może jesteś kapłanem, sam głosisz dziś Dobra Nowinę, ale ty też usłyszałeś najpierw od swojej matki kim jest Bóg. To ona uczyła cię pacierza, prowadziła twoja rękę w znak krzyża. Może dzisiaj Ty już też nie wierzysz, może do kościoła trafiasz tylko na Wielkanoc i na Boże Narodzenie, może to wszystko czego uczyła Cię Twoja matka przygniata wielki kamień. Może drażni Cię stara kobieta niezdarnie idąca przez kościół, przeszkadzająca Ci przejść. Może denerwuje Cię stara matka trzymająca w rękach różaniec, przypominająca o pójściu do kościoła, o piątkowym poście, o modlitwie. Bo przecież ty masz tyle ważnych spraw, musisz zarabiać pieniądze, troszczyć się o swoja karierę, o swoja pozycje w tym świecie. Może ta stara kobieta, może Twoja matka niesie w swym sercu Twoja wiarę, którą Ty sam już straciłeś. Może czeka na Twój poranek Zmartwychwstania. |
| strona główna |